Europa ojczyzn czy dalsza federalizacja? Tomaszewski: Walka o przyszłość trwa
Lidia Lemaniak, DoRzeczy.pl: W dniach 12-15 maja w Wilnie odbędzie się wyjazdowe posiedzenie grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Dlaczego na posiedzenie EKR wybrano akurat Wilno?
Waldemar Tomaszewski, litewski europoseł, prezesa Związku Polaków na Litwie: Wilno zostało wybrane na miejsce wyjazdowego posiedzenia grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów nieprzypadkowo. Jako szef delegacji litewskiej po raz drugi organizuję posiedzenie naszej frakcji w Wilnie, a tym razem zaproponowałem cztery ważne tematy obrad: 1. "Wartość Europy to Europa wartości". Obrona wartości konserwatywnych, wartości chrześcijańskich i tradycyjnej rodziny jako podstawy zachowania naszej cywilizacji i europejskiej tożsamości. 2. Kryzys demograficzny w Europie – przyczyny i rozwiązania tego problemu. 3. Europa ojczyzn czy federacja europejska? Która wizja Wspólnoty zadecyduje o przyszłości Starego Kontynentu i która będzie lepsza dla jego mieszkańców? 4. Rola Stanów Zjednoczonych w zapewnianiu bezpieczeństwa w Europie Środkowej i Wschodniej. Litwa, podobnie jak inne kraje naszego regionu, mierzy się z wyzwaniami związanymi z obroną tradycyjnych wartości chrześcijańskich przed narzucaną z Brukseli ideologią. Litwa jest doskonałym przykładem kraju, który – mimo presji – stara się bronić swojej tożsamości narodowej i chrześcijańskich korzeni. Ponadto, jako poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin, cieszę się, że moi koledzy z EKR mogą poznać sytuację mniejszości polskiej na Litwie oraz nasze starania o przywrócenie chrześcijańskich ideałów w życiu publicznym.
Czy wartości chrześcijańskie i tradycyjnej rodziny mają jeszcze duże znaczenie we współczesnej Europie?
Tak, mają ogromne znaczenie, choć są systematycznie zwalczane przez lewicowo-liberalne środowiska. Jak pisał Robert Schuman: "europejska demokracja albo będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale". Niestety, dzisiejsza Unia Europejska zatraca swoją duszę – odrzuca chrześcijańskie symbole, promuje ideologię gender, deprawuje dzieci w szkołach. Jednocześnie widzimy wielki głód powrotu do tych wartości wśród zwykłych obywateli. To nie elity, ale ludzie domagają się ochrony rodziny opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny, prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Naszym zadaniem jako polityków chrześcijańskich jest rechrystianizacja Europy na wszystkich płaszczyznach.
Drugiego dnia rozmowy skoncentrują się na kryzysie demograficznym w Europie oraz sporze o przyszły kształt Unii Europejskiej – między koncepcją "Europy ojczyzn" a dalszą federalizacją. Która koncepcja obecnie wygrywa?
Niestety w instytucjach unijnych na razie silniejsza jest koncepcja federalistyczna. Widzimy to po jednej z rezolucji Parlamentu Europejskiego, która przeszła większością zaledwie 17 głosów i proponuje likwidację państw narodowych na rzecz superpaństwa zarządzanego z Brukseli. Jednak jestem optymistą – aż 13 krajów w większości głosowało przeciwko tej rezolucji. Niemcom wprawdzie udało się przeforsować swój projekt, ale walka o przyszłość Europy trwa. Jestem przekonany, że koncepcja "Europy ojczyzn" – Europy suwerennych narodów współpracujących na zasadzie dobrowolności i pomocniczości – ostatecznie zwycięży.
Czy w niedalekiej perspektywie są szanse na zmiany?
Tak, są realne szanse. Głosowania w obecnej kadencji Europarlamentu pokazują, że zwolennikom federalizacji nie będzie łatwo. To oznacza, że przy niewielkim wzroście siły eurorealistów możemy skutecznie blokować szkodliwe zmiany. Ponadto proces ratyfikacji ewentualnych zmian traktatowych wymaga jednomyślności – wystarczy, że jeden kraj powie "nie", jak zrobiły to Francja i Holandia w przypadku konstytucji europejskiej. Wierzę, że rośnie świadomość społeczna – ludzie widzą, dokąd prowadzi centralizacja: do biurokracji, marnowania pieniędzy podatników i narzucania obcych wartości. Zmiany są możliwe, ale potrzebują naszego większego zaangażowania.
Jeśli chodzi o kryzys demograficzny, to niestety dotychczasowe programy prorodzinne, które obowiązują w krajach UE, nie przyniosły oczekiwanego efektu. Uważa Pan, że problem spadającej demografii da się zmienić czy musimy liczyć się z tym, że będzie się on wręcz pogłębiać?
To bardzo trudne pytanie. Dotychczasowe programy prorodzinne w krajach UE, choć dobrze zaprojektowane, przynoszą ograniczone efekty, ponieważ nie biorą pod uwagę głębszych przyczyn kryzysu demograficznego. Kluczowa sprawa to upadek wartości rodzinnych i promowanie stylu życia nastawionego na konsumpcję i indywidualizm. Bez powrotu do uznania rodziny za fundament społeczeństwa, rodziny opartej na trwałym małżeństwie, z rodzicami którzy mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami żadne programy finansowe nie odwrócą trendu. Pesymistą nie jestem, ale trzeba jasno powiedzieć: jeśli nie zatrzymamy dechrystianizacji Europy, proces depopulacji będzie się pogłębiał. Potrzebujemy polityki prorodzinnej, ale także duchowej odnowy.
Podczas paneli zostanie umówiona także rola Stanów Zjednoczonych w zapewnianiu bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. Czy Europa Środkowo-Wschodnia powinna nadal opierać bezpieczeństwo głównie na USA?
Stany Zjednoczone są kluczowym i niezastąpionym sojusznikiem. Ich historyczne zaangażowanie od I wojny światowej, przez zwycięstwo nad nazizmem i komunizmem oraz współczesna obecność wojskowa (około 80 tys. żołnierzy w Europie), dostawy broni do Europy, pokazują, że bez Ameryki nasze bezpieczeństwo byłoby iluzoryczne. Jednocześnie Europa musi brać większą odpowiedzialność za własną obronę. Postuluję wzmacnianie NATO i współpracy transatlantyckiej, ale także rozwój zdolności obronnych państw naszego regionu. Bezpieczeństwo to nie wybór między USA a Europą, to uzupełniające się filary.
Widzi Pan realne szanse na to, że po wyborach do Parlamentu Europejskiego grupa EKR się powiększy?
Tak, widzę realne szanse. Grupa EKR powstała w 2009 roku z 54 europosłów z siedmiu państw, byłem zresztą jej współzałożycielem. Dziś liczy 81 członków z 18 państw. Trend wzrostowy jest widoczny. W 2025 roku dołączyły m.in. rumuński AUR i francuska IDL. Wymienia się potencjalne dołączenie w kolejnej kadencji innych partii Fideszu. Rośnie w całej Europie zmęczenie federalizmem i biurokracją, a także sprzeciw wobec narzucania lewackich i liberalnych ideologii oraz ograniczania suwerenności państw narodowych. Eurorealistyczna agenda EKR – "robić mniej, ale lepiej", "Europa ojczyzn", ochrona tradycyjnych wartości – odpowiada na oczekiwania milionów Europejczyków. Oczywiście nie mogę podawać prognoz liczby mandatów po kolejnych wyborach, ale wszystkie przesłanki wskazują, że EKR będzie jeszcze silniejsza. A to dobra wiadomość dla tych, którzy chcą Europy wartości, temu ma też służyć czterodniowa sesja EKR w Wilnie.